od prawie 3 lat pomykam 120-ka wlasnie stuknelo jej 60 tysiecy, moje klopoty zaczely sie po 25 tysiacach kiedy pokrzywily mi sie z niewiadomego powodu przednie tarcze hamulcowe co skutkowalo biciem na kierownicy i pedale hamulca. W serwisie toyoty powiedziano ze "za duzo hamujesz" i kazano zabecalowac 1400 za wymiane, dlugo sie nie klucilem, zaplacilem, wymienili.
Po kolejnych 10 tysiacach sytuacja sie powtorzyla, tym razem po dlugim kreceniu nosem, wymienili na gwarancji.
to samo bylo po kolejnych, 10, 7, i ostatnio 5 tysiacach.
Aktualnie mam swierzo wymienione tarcze po przejechaniu 5 tysiecy kilometrow na poprzednich, ASO rozklada rece i kaza mi pisac pismo o rzeczoznawce, bo "im sie to nie zdarza i tylko ja jeden mam pecha..."
Dobiega konca moja gwarancja na 120ke i naszla mnie taka refleksja czy czasem jej nie wymienic na nowa na gwarancji

Pozdrawiam
Walkie